Pociąg czasu brnie nie ubłagalnie do przodu. Czy my współcześni potrafimy zatrzymać czas? Czy posiadamy umiejętność dostrzegania w swoim otoczeniu miejsc wartych odwiedzenia? Jest takie miejsce, zauważyłam je tu, gdzie mieszkam. To miejsce, z którym wiąże się wiele historii i ciekawych opowiastek. Tych historii nie słyszeliście, nie widzieliście – zapraszam Was w podróż pociągiem do przeszłości.

Przedwojenny budynek kolejowy – jeden z przystanków na trasie Opole – Kluczbork. Nazywany jest drewnianą perełką, znajdująca się we wsi Bukowo w woj. opolskim. Przystanek położony jest na 18. km na linii Jełowa –Kluczbork, do którego prowadzi urocza leśna droga. Otwarcie linii kolejowej nastąpiło w dwóch etapach. 1 VIII 1889 r. oddano do eksploatacji odcinek Jełowa – Opole o długości 20 km.

Wokół stacji Bukowo, jak i wokół całej linii kolejowej krążą niezwykłe opowieści. Osoba Hitlera budzi wiele zastrzeżeń, ale jego postać związana jest z tą linią. Okazuje się bowiem, że wiele razy gościł na Opolszczyźnie. We wrześniu 1939 r. jego specjalny pociąg zatrzymał się na jednej ze stacji - stąd jeździł na front. Drugi raz pociąg Hitlera o kryptonimie Ameryka, zawitał na Opolszczyźnie wiosną 1940 r., stąd dowodził atakiem na Jugosławię. W obu wizytach nie byłoby niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że są historycy, którzy sugerują istnienie z tego okresu, bunkra sztabowego w okolicy stacji kolejowej w Jełowej. Jeśli rzeczywiście gdzieś on jest, to musi być doskonale zamaskowany.

W czasie II wojny światowej, kiedy ludzie w objęciach głodu i biedy, nie zważali na prawa boskie i ziemskie, kradli, rabowali – często po to, aby ratować życie bliskich i własne. Nietypowym łupem stała się miejscowa krowa. Kiedy rabusie dotarli ze zwierzęciem do przystanku kolejowego, zorientowali się , że transport krowy nie będzie taki łatwy. Odległość z peronu do wejścia pociągu była tak wielka, że zwierzę nie miało szans, aby ją pokonać. Niezbędną kładką stały się dębowe drzwi bukowskiej stacyjki. Co się potem z nimi stało? Zostały wyrzucone głęboko w las. Do dziś ta piękna stacja pozostawiona jest bez drzwi. Wspomina p. Józef Gawleta – emerytowany kolejarz, a zarazem mieszkaniec wsi Bukowo.

Miejscowi ludzi lata istnienia linii kolejowej pamiętają jako bardzo dobre. Był to kiedyś jedyny środek transportu. Wioska dzięki niej tętniła życiem, a na kolei pracowały całe rodziny. Z takiej rodziny pochodzi p. Henryk Krawczyk. Jego ojciec był kolejarzem, a przed wojną budował niejedną linię kolejową w Polsce. W ślady ojca poszedł również p. Henryk i jego brat. Dawniej kolejarzy uważano za arystokratów, maszyniści jeździli w białych rękawiczkach, a idąc do pracy nie mówili: „idę do pracy”, tylko: „idę na służbę” – wspomina p. Henryk Krawczyk.